VII Szczecińskie Spotkanie z Dreszczykiem – wyniki konkursów
Size: 13.26MB
Version: 1.0
Published: 30 listopada 2025

To była naprawdę obfita edycja konkursów literackiego i plastycznego! Nie wiem, czy to z uwagi na nasz temat przewodni – „mroczne wody” – czy może z powodu atrakcyjności samych konkursów, ale mam nadzieję, że oba te czynniki miały znaczący wpływ na ilość zainteresowanych twórców. Na konkurs „Szczecin z dreszczykiem literacko” wpłynęło aż 187 opowiadań, zaś na edycję plastyczną 45 prac. To ogromny skok w porównaniu z zeszłym rokiem, co ucieszyło nas, organizatorów, a co spędzało sen z powiek jurorom. 

Szczecin z dreszczykiem literacko

W konkursie literackim można zauważyć jedną prawidłowość – wraz z pojawieniem się dużych modeli językowych w stylu ChataGPT, łatwość „napisania” opowiadania do 4000 znaków znacząco wzrosła. Niestety, niektórzy twórcy nawet nie wysilili się, aby ów sztuczny twór poprawić. Było to ciekawe tym bardziej, gdy pierwsze opowiadania spływały do nas już w ciągu 24 godzin od ogłoszenia konkursu, a co za tym idzie, ujawnienia motywu przewodniego. Można wziąć pod uwagę wenę, a może nawet posiadanie opowiadania gdzieś w szufladzie, jednak powtarzalność niektórych zwrotów, oczywistość interpretacji tematu lub czystość ortograficzna sugerowały nam, że owo opowiadanie nie powstało samodzielnie. Oczywiście, jeśli nie liczyć formułki wpisanej do samego modelu językowego.. 

Tak duża ilość prac podnosiła również poprzeczkę samym oryginalnym twórcom. Bądź co bądź temat „mrocznych wód”, choć nomen omen szeroki i głęboki, okazywał się interpretacyjnie zawężony. Zwłaszcza w momencie, w którym jako konwencję literacką obraliśmy horror. Jurorzy zauważyli pewną powtarzalność w interpretacji motywu – często w opowiadaniach pojawiały się tajemnicze stwory spod lustra wody, podobne miejsca akcji (Łasztownia, Most Długi, Jezioro Szmaragdowe) lub nawet bohaterowie (rybacy, marynarze). Rzecz jasna nie czyniło to z opowiadania z góry odrzuconym, lecz czytając piętnastą pracę o tym samym należy mieć świadomość, że nawet jurorzy w końcu się zmęczą i poproszą o coś bardziej… odkrywczego. Na szczęście pojawiały się naprawdę oryginalne podejścia do tematu – trucizny, wody płodowe, podmokłe jaskinie, które czyniły opowiadania wyraźniejszymi na tle pozostałych prac. Czy od razu czyniło to opowiadanie wygranym? Oczywiście, że nie, aczkolwiek w późniejszej dyskusji jurorów uchodziły one jako co najmniej warte wspomnienia, chociażby w niniejszym wstępie.

Jury zwróciło również uwagę, że często w opowiadaniach brakowało czegoś… dreszczowego; czegoś, co sprawiłoby, że cierpnie skóra lub chce się na chwilę oderwać od czytania z uwagi na horror, jaki dzieje się w wyobraźni czytelnika. Stworzono również dobre, krótkie kryminały, jednak z uwagi na charakter konkursu nie były one brane pod uwagę przy ocenie końcowej. Jakkolwiek intryga w opowiadaniu była bardzo ważną jego częścią, tak sam motyw poszukiwania czegoś dla rozwiązania sprawy często okazywał się mało przerażający. Jurorzy doceniają klimat stworzony przez pisarki i pisarzy opowiadań kryminalnych, lecz, jak sama nazwa wskazuje, chodzi o „Szczecin z dreszczykiem literacko”. To sprowadza się również do innego wątku, powtarzanego przeze mnie od kilku edycji tego konkursu – braku istotności Szczecina w opowiadaniu. W niektórych opowiadaniach nie pojawił się wcale, w innych był po prostu tłem wydarzeń, które nijak nie wpisywały się w fabułę. Nasze miasto wspominano prostym zdaniem „Zdarzyło się to na ul. Wojska Polskiego”. Kochani twórcy, taka ulica znajduje się w 70% polskich miast, co nie znaczy, że jej szczecińska wersja jest jakaś szczególna, zwłaszcza w odmianie horrorowej. 

Ostatecznie – po długim czasie czytania – jurorzy, o dziwo, z łatwością ustalili, które opowiadania powinny trafić na podium, a które wymagają co najmniej wyróżnienia. Bardzo często różnice punktowe były naprawdę małe, ale w związku z tym, że regulamin konkursu wymaga, aby zhierarchizować nagrodzonych twórców, w niniejszym zbiorze poznacie, kto jakie miejsce otrzymał. 

Szczecin z dreszczykiem plastycznie

W przeciwieństwie do prac literackich, prace plastyczne niemalże wolne były od wspomagania sztuczną inteligencją. Być może świadczy to o dojrzałości twórców oraz ich poważnym podejściu do tematu – trudno powiedzieć. Jednak dało to radość jurorom w odbiorze prac plastycznych. Również tutaj ilość prac była bardzo duża w stosunku do zeszłych lat, co tym bardziej cieszyło i dało nadzieję na wzrost popularności naszego konkursu. 

Temat „mrocznych wód” w połączeniu ze Szczecinem niestety nie był wolny od powtórzeń. Ale jakkolwiek w słowie pisanym można uznać to za wadę, tak w pracach plastycznych, gdzie mnogość technik daje różne możliwości realizacji tematu, nie nudziło to osób oceniających. Wręcz cieszyli się z takiego „zalania” ich różnymi formami świata wodno-demonicznego. Choć temat był nieraz traktowany luźno, to wciąż wpasowywał się w horrorowy nastrój wymagany podczas ostatecznej oceny. 

Twórcy postawili na indywidualne podejście do techniki – mogliśmy zobaczyć zarówno kolaże, jak i gwasze czy pastele. Niektórzy posiłkowali się również grafiką komputerową czy komiksowością. Część prac była oryginalnie bardzo duża, nie mieszcząc się w kadrze aparatu, więc przysyłano je dodatkowo w postaci filmu lub kilku zdjęć. 

Większość „uplastycznionych” miejsc wzięła na warsztat głównie Nadodrze lub same Wały Chrobrego, nie poszukując innych możliwości istnienia „mrocznych wód” w Szczecinie. A przecież w Szczecinie mamy niemało jezior czy innych akwenów. Ważne jednak że twórcy – bardzo często nie pochodzący ze Szczecina – wysilili się i zwiedzili nasze piękne miasto chociażby na Google Maps. 

Sama „dreszczowość” odbijała się głównie w stonowanych, ciemnych kolorach prac. Tutaj twórcy mieli o wiele łatwiej niż literaci, lecz ważnym dla jurorów było, by nie wpaść w banał plastyczny.  Oczywiście nie tylko nastrój dzieł był horrorowy. Plastycy sięgnęli również po wiele demonów i stworów z różnych mitologii – słowiańskiej, hellenistycznej – nadając im indywidualne rysy lub próbując dostosować je do Szczecińskiej historii. 

I tak jak było w przypadku konkursu literackiego, po oględzinach przysłanych prac jurorzy nie mieli wątpliwości, kto powinien zostać nagrodzonym. Być może chcieliby, aby miejsc było więcej, ale ramy regulaminu określają ich konkretną ilość, stąd w niniejszym zbiorze znajduje się jedynie sześć z nadesłanych czterdziestu pięciu prac. 

Podziękowania

W imieniu Stowarzyszenia Chowaniec ogromnie dziękuję zarówno jurorom literackim jak i plastycznym za wykonaną pracę i trud. Jest to dla nas tym bardziej ważne, że poświęciliście swój cenny czas pro publico bono, starając się, aby konkurs nie tylko owocował w przyszłości, ale również aby jego odbiorcy wiedzieli, do czego należy dążyć w przyszłym roku. Jest mi niezwykle miło widzieć was w gronie współtwórców kolejnej edycji Szczecińskiego Spotkania z Dreszczykiem i mam nadzieję, że kolejne nasze inicjatywy spotkają się wśród was z równie uprzejmym i serdecznym przyjęciem. 

Dziękuję ogromnie

Marcel Mroczek

Prezes Stowarzyszenia Chowaniec

Konkursy były częścią projektu „VII Szczecińskie Spotkanie z Dreszczykiem”, który został zrealizowany w ramach Programu Społecznik. Program ten został zainicjowany przez Marszałka Województwa Zachodniopomorskiego i został przygotowywany we współpracy z „Pomorze Zachodnie”, „Pomorze Zachodnie News”, „Koszalińską Agencją Rozwoju Regionalnego S.A.”.
#PomorzeZachodnie#PomorzeZachodnieNews#KARRSA#SpołecznikNa5